poniedziałek, 11 lutego 2013

Co piszczało w trawie?

 
            Co tam dziś piszczało w trawie? Niestety nie wiosna. Znowu śniegiem sypie. Wcale mnie to nie bawiło, bo oczywiście jak to ja, pomyliłam godziny i polazłam do dentysty o jakieś 5 godzin za wcześnie. Potem musiałam iść raz drugi, tyle, że już sił było mało na wciągnięcie się na 3 piętro. Jeju co za idiota wymyślił bloki bez wind...
            Cały dzień był pełen emocji. Miała przyjechać do nas reporterka, będzie za tydzień. Jak już będę wiedziała co i jak to dam Wam cynka, gdzie znowu moje pyszczydło będzie można zobaczyć, a może i nawet posłuchać co ględzę.
            Potem miałam jak co tydzień ustalenia z nauczycielami, kto jak jutro przychodzi, a kto nie. W końcu przyszedł list - odpowiedź na nasze odwołanie do orzeczenia komisji. Była wielka radość, że poprawili i teraz Tomek ma napisane, że ma stopień niepełnosprawności  - znaczny i dodatkowo zaznaczone, że wymaga naszej opieki 24 h / dobę. Wiecie to obłęd - 20 lat czekaliśmy na to, żeby ktoś właściwie ocenił stan Tomka. Ale warto było czekać na taki dzień i się doczekać, co najważniejsze i jestem wdzięczna komisji ... szkoda tylko, że po odwołaniu i dodatkowych nerwach, ale już nie ważne. Należy się cieszyć sukcesem.
           A poza tym ... smutno mi. Bo u dentysty okazało się, że pękają mi zębiska i to tak, że nie można ich uratować... czeka mnie już usunięcie trzech. A trzech już dawno nie mam, więc jestem zrozpaczona. Wiem, że są implanty, ale cena za jeden już jest dla mnie koszmarem ... a co dopiero... och idę dziś spać w podłym humorze. Zmęczona jestem od mieszanki emocji. Od tej podwójnej wędrówki. Widzę jak mam mało sił. Przeszłam się dwa razy wzdłuż 2 bloków... a jestem zmęczona jak po maratonie. Słabnę. ... i wcale mi się to nie podoba. Wiem. Jutro będzie lepsze. Dobrze, że nadejdzie za całe 26 minut :)

5 komentarzy:

  1. Oj boroczku.
    Raz pod górkę raz z górki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma silnych. Tak widocznie musi być :D

      Usuń
  2. Witam Jolu ,wczoraj mialam dziwny wieczor ,pozny wieczor bo jak kładłam sie spac ,ciagle myslalam ,ze o czyms zapomnialam ,kreciłam sie jak na karuzeli,ciagle cos sprawdzalam czy wszedzie swiatło pogaszone ,czy do lodowki wszystko schowalam po obiedzie czy pies ma wode do picia,wszystko było ok,dzis juz wiem,co wieczor czytam tu twoje wpisy i wczoraj tego nie zrobilam ,brakowalo mi czegos przed snem:0uzaleznilam sie .pozdrawiam cie cieplutko...i jeszcze mala prywata brakuje mi Ciebie na wzgorzu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko wrócę na Wzgórze, ale za kilka dni. Muszę ogarnąć świat. Co do pisania... już sama nie kłedę się bez tego. Dzieci się śmieją, że jak w Harrym Potterze mam myślodsiewnię ;D

      Usuń
    2. super będę czekała cierpliwie,odrazu lepszy humor :)

      Usuń