sobota, 2 marca 2013

Podwójne myśli



Miał być długi post, ale jak zwykle rozszedł się w szwach. Myśli składam dziś niedokłade, więc odpuszczam sobie wspomnienia. Wiem, że sporo poszyłam, ale jakoś dzień nie zapisał się na mym twardym dysku, więc cóż... pal to licho. Za to wygrzebałam w moich przepastnych przestrzeniach, coś co kiedyś napisałam. Może i Wam się spodoba. Taki inny kawałek mnie. Przy okazji zostanie tu dla pamięci.

Człowiek nie jest istotą samotną…jesteśmy przecież podwójnie szczęśliwi. Rano wstajemy na dwie zaspane stopy. W kolanach też podwójnych czujemy zmęczenie dnia. Dłonie – jedna bez drugiej żyć dosłownie nie może, bo jakże tu jeść kanapkę i nie trzymać w tym samym czasie kubka z kawą. Świat widziany jednym okiem byłby dla nas krzywym zwierciadłem, a tak mamy i tu pełnię, równowagę. Podziwiamy świat dwuocznie i ciągle się dziwimy…i w kółko mówimy o samotności…bywa, że nawet we dwoje czujemy się osamotnieni. Dlaczego będąc dwukrotnie powielonym człowiek nie potrafi być podwójnie szczęśliwym? Może dlatego, że pomimo dwójki uszu nie potrafimy cokolwiek usłyszeć?
                         Patrzę na moje dwie bezwstydnie bose stopy…ciekawe, gdzie mnie dziś poniosą. Mam obie dłonie wyciagnięte ku światu. Wszak trzeba być gotowym na wszystko…na szczęście także.

2 komentarze: